Grzegorz

(HIV-) użytkownik PrEP
sygnalista użytkowników PrEP (MSM)
/ Inicjatywa Nadobrze

Dbając o siebie,

Dbam o Ciebie.

Chcę Ci opowiedzieć historię o mojej przygodzie z PrEP
oraz o tym, jak udało mi się namówić kilka osób
do wzięcia udziału w tym programie.

Cześć. Nazywam się Grzegorz i chcę Ci opowiedzieć historię o mojej przygodzie z PrEP oraz o tym, jak udało mi się namówić kilka osób do wzięcia udziału w tym programie.

Na swoim przykładzie pokażę Ci, że troska o własne zdrowie, to także troska o innych,
że niesie to za sobą plusy dodatnie jak pomoc innym, otwarcie się na ludzi czy budowanie fajnych, nowych relacji, ale także i plusy ujemne jak stygmatyzacja. Pokażę Ci również, że pomimo kilku negatywnych reakcji, które napotkałem na swojej drodze, warto jest działać. Warto jest mówić, przelewać troskę, rozmawiać, budować więzi, otwierać się na innych (bo wówczas inni otwierają się na nas). Dostajemy tyle w zamian, ile sami dajemy. Zaczynam.

Moja przygoda z PrEP zaczęła się ponad dwa lata temu. Z hukiem i iskrami zakończył się mój związek, który – jak się okazało – nie był monogamiczny jak sądziłem. Pchany troską o stan zdrowia poleciałem świńskim truchtem na Podwale 7 zrobić badania. W końcu lepiej jest wiedzieć, niż nie wiedzieć, prawda? Zrobiłem pełne badania i z dobrymi wynikami w ręku zacząłem nowy etap. Krótko po tym usłyszałem od znajomego o PrEP. Idąc tym tropem, udałem się na moją pierwszą wizytę PrEPową i trafiłem na wspaniałego człowieka, którego uwielbiam ponad wszystko – doktora Bartosza Szetelę. Ujął mnie nie tylko swoim profesjonalizmem, ale także cudownym poczuciem humoru; już nie wspominając o aparycji. Uważam, że każda osoba aktywna seksualnie powinna się interesować informacjami związanymi z HIV, zabezpieczaniem się przed innymi chorobami przenoszonymi drogą płciową oraz ochroną własnego zdrowia. Pan doktor przybliżył mi bardziej temat PrEPu i poprowadził mnie przez to krok po kroku. PrEP okazał się wspaniałym rozwiązaniem. Fantastycznie żyć w czasach, w których mamy dostęp do środka zabezpieczającego przed zakażeniem wirusem HIV. Zanim dostałem swoją pierwszą receptę, wykonałem najważniejsze badania, które zlecił mi doktor Szetela: badania ogólne krwi w celu sprawdzenia wydolności nerek i wątroby, badanie w kierunku HIV oraz innych chorób przenoszonych drogą płciową. Praktycznie bezbolesna i szybka procedura, a jak ważna!

Dostałem w końcu leki. Koszt miesięczny w programie to 135 zł. Jedna dwuskładnikowa tabletka zażywana raz dziennie. Skutki uboczne? Myślałem, że bóle głowy, które miałem na początku kuracji są z tym powiązane, ale lekarz to wykluczył. Z innych skutków ubocznych: stała opieka lekarska, duża zmiana w głowie i komfort jaki poczułem. Myśl, że zrobiłem wszystko co mogłem, by chronić siebie i innych sprawiła, że chciałem się podzielić tym ze światem. I tak się to zaczęło. Otwarcie mówiłem o tym, że jestem w programie i jakie to daje korzyści. Najlepsze jest to, że znalazły się osoby, które chciały słuchać i do których udało mi się dotrzeć. Nigdy nie sądziłem, że to jest coś szczególnego. To było i jest dla mnie czymś naturalnym. Do takich wniosków doszedłem po rozmowie z Tomkiem Siarą. Pewnego dnia miałem przyjemność uczestniczyć w wydarzeniu, podczas którego Tomek opowiadał otwarcie o byciu seropozytywnym. Uderzyło mnie wtedy wiele emocji: zaskoczenie, podziw, szacunek. Zdawałem sobie sprawę z tego, jak trudne musi być życie z HIV, ale mówienie o tym na forum, do zbiorowości – cholera. To jest dopiero coś. Zainspirował mnie. To właśnie on pokazał mi, jak istotnym jest posiadanie wiedzy czy świadomości o własnym bezpieczeństwie, lecz co równie ważne, bezpieczeństwie ludzi nas otaczających. Pomimo tego, że nie było to dla niego łatwe, bo mówienie o tym jak żyje się z HIV, to jednak odzieranie się w pewnym sensie z intymności, to widziałem tę radość, że jest ktoś kto chce słuchać. Ktoś do kogo dociera przez własne doświadczenie i świadectwo. Widziałem też jak wiele satysfakcji to mu daje. To było piękne! 

C

Zaskoczenie.

Program PrEP wymaga pewnej dyscypliny. Lek należy zażywać mniej więcej o tej samej porze. Pamiętam moją panikę, jak nie wziąłem pewnego razu tabletki. Teraz wiem, że pominięcie jednej nie wpłynie absolutnie na poziom nasycenia i ochronę jaką daje, a zażycie godzinę czy dwie później nie sprawi, że świat się zawali.

Dumny z tego, że jestem PREPowy otwarcie to manifestowałem i tu nastąpiło dość spore zderzenie z rzeczywistością. Spotkałem się wielokrotnie z negatywnym odbiorem. Okazało się, będąc na PrEP wiele osób postrzega cię jako kurwę, która bzyka się bez gumki. PrEP chroni przed HIV, ale nie chroni przed innymi chorobami przenoszonymi drogą płciową i z tego powodu nie zrezygnowałem
z gumki, co spotkało się z kolei ze zdziwieniem, że używam gumek, będąc na PrEP. Dość zaskakujące doświadczenie. Poruszyłem nawet tę kwestię z doktorem Szetelą i okazało się, że nie jestem przypadkiem odosobnionym. Do listy zadań związanych z szerzeniem wiedzy na temat PrEP życie dopisało kolejne – walkę ze stygmą PREP. Swego czasu na jednym z wyjazdów „branżowych”, gdzie było około czterdziestu facetów, podjąłem się szerzenia wiedzy o PrEP. Do każdego z tych ludzi podszedłem i porozmawiałem, krótko tłumacząc co to jest i jak ważne to jest. To, że mi obrobiono dupsko 🙂 cóż, wali mnie to w cyce. Najważniejsze było dla mnie to, że jedna osoba  zainteresowała się tą kwestią, poszła zrobić badania i weszła w program. To był dla mnie sukces. Bo jeśli to ma pomóc choć jednej osobie, to warto to robić bez względu na to, co mówią. Nieważne jak! Ważne, by nazwiska nie przekręcali.

C

Moja osobista misja.

Pierwszą osobą, którą namówiłem do tego programu był człowiek, który sam mi o PrEP opowiadał, że taki środek w ogóle istnieje. Jako że miałem już szlaki przetarte, wiedziałem jak to działa, gdzie trzeba zadzwonić, pójść i co zrobić, zatem nie było problemem dla mnie towarzyszyć komuś na drodze ku zapewnieniu sobie bezpieczeństwa. Tak też się stało. Wiem, że podobnie jak ja poczuł ulgę po otrzymaniu wyników oraz recepty. Tak się to zaczęło. Uważam, że wszystko w naszym życiu się dzieje po coś. I ja miałem spotkać kogoś, kto mi o tym powiedział po to, żebym mógł się tą wiedzą i doświadczeniami podzielić z innymi.

Na program udało mi się namówić dotychczas siedemnaście osób. Czy to dużo, czy mało? Nie wiem. To chyba nie jest istotne. Przecież to tylko liczba, a za każdą z tych liczb jest człowiek i on jest najważniejszy. Każdy z tych ludzi to dla mnie bohater, który zrobił coś szczególnego dla siebie, dla swojego zdrowia. Cieszę się, że potrafiłem do tych ludzi dotrzeć, że potrafiłem przekazać im wiedzę na temat PrEPu w takim sposób, że z niej skorzystali. Jestem dumny z każdego z nich, że to zrobili, a ja tylko trochę im pomogłem. Raz było lepiej, raz gorzej, ale najtrudniejszym zadaniem było namówić mojego sąsiada! Cudowny człowiek, ale dotarcie do niego zajęło mi dwa lata! Rzeźba w gównie 🙂 niby sztuka, choć materiał niewdzięczny. Na szczęście moja ciężka praca została zakończona sukcesem! Do dzisiaj jest w programie i dzięki temu jestem spokojniejszy o niego. Brawo ON!

C

Efekt motyla.

Dostajemy tyle ile dajemy. By dotrzeć do tych ludzi musiałem czasem przekroczyć granicę intymności i mówić otwarcie na temat seksu. Nie umiemy rozmawiać na ten temat. Nikt nas tego nie nauczył. Dla wielu ludzi było to bardzo szokujące, że tak otwarcie o tym mówię, że oswajam ich z tym tematem, a przez to daję się poznać i poznaję też innych. Dzięki temu, że tak propagowałem PrEP, udało mi się poznać wspaniałych ludzi.  I to chyba w tym wszystkim jest najwspanialsze. Pochylić się nad drugim człowiekiem, chcieć poznać jego historię. Nie tylko słuchać, ale chcieć usłyszeć.